Aktualności

Pracownicze Plany Kapitałowe – nasza opinia

06.09.2018

28 sierpnia 2018 r. Rząd oficjalnie zatwierdził projekt ustawy w sprawie Pracowniczych Planów Kapitałowych, dalej zwanych PPK (więcej urzędowych informacji na stronach Polskiego Funduszu Rozwoju i Rządowego Centrum Legilslacji). Jest to jeden z flagowych projektów obecnego rządu, mający zachęcić Polaków do systematycznego oszczędzania na własną emeryturę. Skrótowo koncepcję prezentuje poniższa grafika:

Każdy pracownik zainteresowany oszczędzaniem musiałby przeznaczyć część swojego dochodu na opłacanie składek (od 0.5% dochodu do 4% dochodu) na rzecz wybranych instytucji finansowych, które zgromadzone w ten sposób środki inwestowałyby w bezpieczne instrumenty finansowe (np. obligacje państwowe). Pracodawca zostałby zobowiązany do dorzucenia swojej części (od 1.5% do 4%), zaś Państwo Polskie dołożyłoby ze środków uzyskanych z naszych podatków dodatkowy drobny bonus w wysokości około 250 zł rocznie.

PPK czyli ile tej kasy będzie na tę emeryturę?

Oczywiście szacowanie spodziewanych dochodów z PPK jest gorzej niż wróżeniem z fusów. Nie wiemy, jakie będą stopy zwrotu z inwestycji (czyli inaczej mówiąc – sytuacja gospodarcza w kraju), jak będą rosły nasze dochody, jaka będzie inflacja… Dlatego też nasze poniższe wyliczenia należy traktować jako pewną hipotezę akademicką, a nie poważne oszacowanie. Założyliśmy mianowicie niezmienność większości czynników (inflacji, dochodów itp.). Założyliśmy też dla odmiany nierealnie wysoką stopę zwrotu z inwestycji w wysokości 4% rocznie. Tylko ryzykowne fundusze inwestycyjne osiągają takie lub lepsze poziomy zysków, zajrzyjcie sobie na strony NBP i zobaczcie, ile dziś płaci się za lokaty bankowe czy obligacje skarbu państwa. Następnie założyliśmy, że nasz hipotetyczny pracownik zarabiać będzie całe życie kwotę 4000 zł brutto. Ustali on też z pracodawcą przekazywanie po 2% swojego dochodu na PPK (czyli razem z pracodawcą będzie to składka w wysokości 4% dochodu wynosząca 160 zł miesięcznie). Ostatnie założenie jes takie, iż ów pracownik ma 30 lat i będzie jeszcze pracować przynajmniej przez kolejne 30 lat. Wynik obliczenia? W okresie tym nasz pracownik zgromadzi na koncie PPK kwotę około 65000 złotych. Projekt ustawy zakłada, że wypłata środków z programu będzie następowała w różnych formach, przy czym preferowaną będzie wypłata w równych 120 ratach miesięcznych. Oznacza to, że co miesiąc na nasz rachunek będzie wpływała kwota około 542 zł. Chciałoby się rzecz, że jest to miły dodatek do emerytury, jak dobrze wszyscy wiemy, spodziewanej bardzo niskiej emerytury. Ale my tak nie powiemy. Nasza opinia o projekcie poniżej…

Dlaczego ten projekt jest zły, a wręcz obłudny…

Uważamy, że jest to zły projekt. Nie mamy do niego absolutnie żadnego zaufania i nie sądzimy, by przyczynił się w istotny sposób do poprawy sytuacji emerytalnej obecnie pracującego pokolenia Polaków.

W naszej ocenie jest to kolejny już ordynarny skok administracji rządowej oraz sektora finansowego na nasz prywatny obywatelski majątek. Skok, którego zresztą od dawna już się spodziewaliśmy. Strona rządowa używa dokładnie takich samych argumentów jak w drugiej połowie lat 90-tych XX wieku, gdy wdrażano projekt „otwartych funduszy emerytalnych”. Miało być pięknie, a polscy emeryci mieli wypoczywać pod palmami w egzotycznych rajach. Życie pokazało, że zyskały tylko instytucje finansowe zarządzające OFE i w drobnym procencie giełda papierów wartościowych, na którą trafiła część środków z naszych składek emerytalnych. Czyli w jakimś stopniu nakręcany był w ten sposób rozwój gospodarczy Polski. Ile jako obywatele na tym straciliśmy? Strach liczyć. Dziesiątki miliardów złotych, które można było wydać w bardziej efektywny sposób.

Należy też podkreślić, że rząd ponownie mami nas deklaracją, iż środki te będą własnością obywateli, a nie pieniędzmi publicznymi do dyspozycji polityków. Chwali się też, że dzięki PPK na starość będziemy żyć godnie. Może już nie pod palmami (jak za czasów OFE), ale bezpiecznie finansowo. Mamy nadzieję, że nie musimy Państwu przypominać, iż środki OFE ustawami oraz wyrokami sądowymi szybko zmieniły status z prywatnych na publiczne. Następnie zostały zabrane z naszych kont emerytalnych z przeznaczeniem na łatanie bieżących dziur budżetowych i w ZUS. Nie mamy absolutnie żadnych podstaw wierzyć, że administracja rządowa nie sięgnie nigdy po środki z PPK. Dodatkowym dowodem potwierdzającym słuszność naszych obaw jest planowany obecnie przez rząd zabór środków zgromadzonych przez pracowników branży energetycznej w „prywatnych” funduszach emerytalnych. Podmioty te mają się obecnie  dorzucić do rządowych projektów energetycznych (bez zastanawiania się nad celowością i rentownością takiej inwestycji z punktu widzenia przyszłych emerytów). Zainteresowanych szczegółami odsyłamy do artykułu branżowego. Tyle oceny politycznej.

Założenia PPK są nierealne ekonomicznie, życiowo a do tego szkodliwe dla pracodawców!

Zgłaszamy ponadto następujące uwagi do projektu:

  1. 120 rat… to inaczej 10 lat. 60-letnia osoba będzie mogła pobierać środki z PPK przez okres 10 lat, z których 5 lat wciąż będzie pracowała, zatem jedynie przez 5 lat realnego przebywania na emeryturze będzie to dla niej faktyczne dodatkowe źródło utrzymania w sytuacji braku możliwości innej aktywności zawodowej (np. ze względów zdrowotnych). Na jej 70 urodziny środki PPK wyczerpią się. Tymczasem już obecnie  średnia życia Polaka wynosi ponad 78 lat i nieustannie rośnie. Spodziewamy się, że za te 20-30 lat będzie ona wynosiła ponad 82 lata. Czyli, licząc wprost, przez kolejnych 12 lat my jako emeryci będziemy nadal skazani wyłącznie na podstawową emeryturę (i nasze ewentualne inne oszczędności). Co ważne, będzie to właśnie te 12 lat, gdy stan naszego zdrowia będzie się pogarszał, a możliwości zarobkowania będą malały. Czyli ten czas, w którym środki z PPK przydałyby się najbardziej. Roztropna osoba powinna teoretycznie po ukończeniu 60 lat pobrać całość środków z PPK jednorazowo, a następnie złożyć je na 10 letnią lokatę, by czekały na złe czasy. Tylko po co w takim razie PPK!? Tę operację można dokonać już teraz, bez potrzeby korzystania z urzędowych pośredników.
  2. Połowę składki na PPK mają zapewnić pracodawcy. Jest to nic innego jak kolejny podatek nałożony na i tak wysokie koszty płacy w Polsce. Pracodawcy będą zmuszeni skądś te środki pozyskać. Skąd? Drogi są dwie. Mogą oni obniżyć odpowiednio pensje pracownikom (czyli całość kosztów PPK de facto przerzucić na pracowników). Mogą też podnieść ceny swoich produktów, by zabezpieczyć środki na dodatkowe koszty pracy wywołane przez PPK. Czyli mamy podwyżkę cen dla konsumentów. Jedynym wygranym na tej operacji jest… Państwo Polskie, które będzie inkasować coraz większe podatki. Wspomnijmy też o tym, że Konstytucja nie wskazuje, by obowiązkiem pracodawcy była dbałość o bezpieczeństwo emerytalne swoich pracowników. To jest obowiązek Państwa. Rząd RP zatem próbuje uwolnić się w ten sposób niemal bezkosztowo od konstytucyjnej odpowiedzialności wobec obywateli.
  3. PPK to dodatkowa biurokracja dla pracodawców, za którą nikt im nie zapłaci odszkodowania. Wdrożenie programu wymusi na pracodawcach tworzenie kolejnych „pustych” ekonomicznie etatów do obsługi programu. Wymusi zakup stosowanych aplikacji informatycznych. Zamiast skupiać się na zwiększaniu zysków (i np. przeznaczaniu części ich na podwyżki dla pracowników) firmy będą tonąć w kolejnych stertach dokumentów, procedur, wymogów. No i oczywiście na pewno poczują też ciężar kar urzędowych za naruszanie zwyczajowo w Polsce mętnych regulacji prawnych. Nie zapominajmy też o kosztach obsługi administracyjnej programu, kolejnych urzędniczych etatach, systemach informatycznych…
  4. Na PPK zarobią per saldo tylko urzędnicy i… banki. Co prawda rząd od razu zastrzegł, że opłaty za administrowanie PPK będą ustawione na niskim poziomie. My jednak w te deklaracje nie wierzymy. Konta VAT też miały być bezpłatne, a jednak sektor bankowy systematycznie podnosi koszty usług bankowych dla przedsiębiorców. Zatem nawet, jeśli bezpośrednio same opłaty za PPK będą niskie, to niewtąpliiwie sektor finansowy powetuje sobie to z nawiązką w innych obszarach, przy pełnej aprobacie rządu. Jeśli spojrzymy na skalę naszych „zysków” na programie (kilka tysięcy złotych dodatkowych odsetek uzyskanych przez oszczędzających w PPK), pojawia się ponadto pytanie, jaka skala opłat bankowych byłaby adekwatnie do tego „zysku” racjonalna i zasadna? Kilkaset złotych za prowadzenie PPK przez okres 30 lat? Nie sądzimy, by o tak niskich opłatach myślał pan premier. Będzie to raczej średnio kilkaset złotych, ale rocznie. Czyli kwota całkowicie „zjadająca” nasze potencjalne oszczędności wynikające z udziału w PPK. Mamy więc tu wypisz wymaluj powtórkę historii z OFE.

Konkluzja

Mamy pełną świadomość, że losy projektu są już raczej przesądzone i wejdzie on w życie. Zapewne jako firma będziemy musieli się do niego dostosować. Oświadczamy jednak, że będziemy podejmowali działania w celu zminimalizowania jego wpływu na nasz biznes. Nie zawahamy się też (mimo grożących nam kar) namawiać naszych pracowników do korzystania z innych, bardziej efektywnych form oszczędzania na emeryturę. Do znudzenia też będziemy wszystkim Wam przypominać mądrość znanego ekonomisty: „Pamiętaj, Państwo nie ma własnych pieniędzy. Dysponuje tylko naszymi podatkami. Cokolwiek chce ci dać, znaczy, że najpierw będzie musiało ci odpowiednio więcej zabrać.

Marek Klimkowski