Aktualności

Pensja minimalna 2220 – za mało…

18.06.2018
pieniądze

Resort pracy chciał zaproponować na 2018 rok poziom wynagrodzenia minimalnego w wysokości 2250 zł. Po konsultacjach z resortem finansów ograniczył ostatecznie swoją propozycję do 2220 zł. Związki zawodowe oczywiście protestują, zaś przedstawiciele pracodawców akceptująco milczą. Powyższa sytuacja to sygnał, iż po stronie rządowej ktoś chyba w końcu złapał za kalkulator i zaczął liczyć. W szeroko rozumianej sferze budżetowej pracuje wbrew pozorom bardzo wiele osób pobierających właśnie uposażenie minimalne. Zwiększone wpływy do ZUS mogą okazać się niewystarczającą rekompensatą w porównaniu do zwiększonego obciążenia budżetu płac. Dochodzą też do tego rosnące koszty opieki społecznej. Oczywiście jest możliwy także inny scenariusz… resort finansów wiedząc, jaki wzrost obciążeń podatkowych czeka w 2019 roku przedsiębiorców, zasygnalizował, że dołożenie do tego jeszcze dodatkowej presji płacowej może zakończyć się katastrofą gospodarczą. Wszystko to oczywiście jest tylko gdybaniem i wróżeniem z fusów. Prawdę znają wyłącznie polityczni decydenci z Warszawy.

W mojej ocenie propozycja rządu jest zbyt zachowawcza. Bardziej skłaniam się ku propozycjom związkowym i wskazuję jako optymalny poziom wynagrodzenia minimalnego kwotę 2300 zł brutto, gdyż właśnie to jest realny poziom płacy podstawowej stosowanej w zasadzie już w całym kraju (jedynie północny wschód – Mazury – pozostaje nieco z tyłu).

Życzyłbym sobie oczywiście całkowitej likwidacji mechanizmu płacy minimalnej jako ekonomicznie i prawnie zbędnego. Przy dzisiejszym „rynku pracownika” stosunek pracy nawiązywany jest najczęściej przy poziomie płacowym wyższym niż ustawowe minimum. Po co więc je utrzymywać? Skoro jednak w obecnych realiach społecznych i politycznych jesteśmy skazani na jego istnienie, to nieśmiało chcę zaproponować wprowadzenie tu mechanizmu automatyzmu, dzięki któremu uwolnilibyśmy się od corocznego wiosennego cyrku z negocjowaniem poziomu wynagrodzeń. Na przykład wzrost wynagrodzenia minimalnego związany sztywno ze wzrostem PKB. Jeszcze lepiej, gdyby połączyć pensję minimalną ze zbudowanym specjalnie na tę okoliczność urzędowym wskaźnikiem obrazującym wzrost wydajności pracy w gospodarce. Jako przedsiębiorca chętnie zapłacę za dobrą pracę. Zapłacę też tym więcej, im więcej na tej pracy mojego personelu sam zarobię. Obecnie obowiązujące rozwiązanie jest niestety klasycznym „czy się stoi, czy się leży, moja pensja się należy”.

 

Marek Klimkowski