Aktualności

12 listopada wolne z powodu siły wyższej?

05.11.2018

Z okazji 100-lecia niepodległości Rzeczpospolitej Parlament i Rząd RP postanowiły w ostatniej chwili zapewnić obywatelom bonus w postaci dodatkowego dnia wolnego (12 listopada 2018 roku). Stosowna ustawa jest właśnie procedowana w trybie ekspresowym, jednakże i tak nie wiadomo, czy proces ten zakończy się przed owym dniem wolnym (czy do tego czasu podpisze ją Prezydent i nastąpi publikacja w monitorze rządowym).

O ile sam cel wydaje się szczytny, o tyle wykonanie jest gorzej niż złe. Autorzy projektu zupełnie zapomnieli o przedsiębiorcach, którzy przecież w jakiś sposób ten dodatkowy dzień będą musieli „przełknąć”. I wcale nie chodzi tu o nieczynne sklepy (jeden dzień handlowy w lewo czy prawo nie czyni gigantycznej różnicy w bilansie), tylko przede wszystkim o te podmioty, które realizują duże kontrakty z udziałem osób czy firm zagranicznych. O ile na naszym krajowym podwórku możemy jeszcze ratować się „dniem ustawowo wolnym” przesuwającym automatycznie wszystkie terminy na kolejny dzień roboczy. O tyle w skali międzynarodowej to już takie proste nie jest. Najprostszy przykład to bardzo ważny zagraniczny ekspert, który ma skonsultować ważny projekt biznesowy w Polsce akurat 12 listopada (termin uzgodniony 2-3 miesiące wcześniej). Nie jest możliwe dla niego przesunięcie terminu o 1 dzień, gdyż następnego dnia ma on już kolejne spotkania 2000 kilometrów dalej. Bez jego opinii nie zostanie sfinalizowany na czas duży kontrakt handlowy. A za nieterminową realizację kontraktu polskiej firmie grożą gigantyczne kary umowne. To nie jest fantastyka, proszę Państwa. To są realne problemy, dla których hojny polski ustawodawca nie znalazł czasu. Kto za to zapłaci?

Prawnicy radzą…

Będzie ciekawie, a zarobią na tym… głównie prawnicy. Już teraz proponują oni, by w takiej sytuacji kryzysowej spróbować powołać się na działanie siły wyższej. Może brzmieć to zabawnie, ale polskim firmom jest absolutnie nie do śmiechu: można spróbować uznać całą sytuację za działanie „siły wyższej aktu prawa krajowego„. Czy międzynarodowy sąd / arbiter uzna ten argument? Zobaczymy…

Rozwiązanie alternatywne to… świadome złamanie prawa i wezwanie personelu do pracy w dniu 12 listopada z uwagi na, ponownie, nie dające się przewidzieć zdarzenie nadzwyczajne (w postaci aktu prawa krajowego) o krytycznym wpływie na funkcjonowanie przedsiębiorstwa. Słowem, mus to mus, pracować trzeba. Kara z Państwowej Inspekcji Pracy wyniesie kilka tysięcy złotych, ale to i tak mniej niż miliony stracone na prestiżowej międzynarodowej umowie.

W naszej ocenie rozwiązanie drugie jest lepsze. Jeśli zatem przedsiębiorco poczujesz 12 listopada nóż na gardle, nie zawahaj się wezwać swoich pracowników do pracy. Myślimy, że oni to chyba zrozumieją.